czwartek, 3 listopada 2016

#16 Bez słów - Mia Sheridan




Tytuł: Bez słów
Autor: Mia Sheridan
Cykl: -
Data wydania: 30 marca 2016r.
Ilość stron: 400
Ocena: 6/6 







   Istnieje pewne powiedzenie, które doskonale odnajdzie się dzisiaj w mojej recenzji. "Mowa jest srebrem, milczenie jest złotem". Czasem cisza i spędzanie czasu bez zbędnego gadania, daje nam więcej niż głośny krzyk. Istnieją takie momenty, kiedy słowa są zbędne, bo zamiast nieść ze sobą jakieś wartości, mogą okazać się puste w swoim znaczeniu. Jest wiele innych sposobów, którymi można okazać troskę, strach, miłość, nienawiść, smutek czy tęsknotę. Słowa często ranią, zarówno te wypowiedziane jak i te przemilczane. I chociaż są one ważne w życiu każdego człowieka, to w przypadku głównych bohaterów tej książki okazało się inaczej. 

   Bree Prescot postanowiła uciec z rodzinnego miasta do cichego Pelion. Miała nadzieję, że wszelkie problemy i koszmary jakie przydarzyły jej się w ostatnim czasie, zostawi za sobą, a tutaj odnajdzie upragniony spokój. Gdy przypadkowo spotyka miejscowego dziwaka i niemowę Archera, jej początkowa nieufność z każdym dniem zmienia się w fascynacje i ciekawość. Nieustannie próbuje drążyć dziurę w murze jakim otoczył się chłopak. Postrzegany przez rodowitych mieszkańców jako dzikus i odmieniec początkowo nie ufa Bree, gdyż od wielu już lat stroni od ludzi. To co przeżył w młodości na zawsze zostawiło na nim piętno. Jednak z upływem czasu dziewczynie udaje się zdejmować pojedyncze warstwy jego strachu, wycofania od ludzi i zaczyna poznawać jego tajemnice. Czy ta dwójka będzie potrafiła uleczyć siebie na wzajem? Czy głęboko zakorzenione rany zdołają się zaleczyć, czy będą największa przeszkodą w budowaniu czegoś pięknego?  

   Wciąż jestem w szoku, skończyłam czytać ją wczoraj wieczorem i nadal nie mogę się pozbierać emocjonalnie. Mia Sheridan to nazwisko, które na długo zostanie mi w pamięci, tak samo jak jej twórczość. To moje pierwsze spotkanie z tą autorką, ale jakże owocne. Książka aż kipi od emocji, nie sądziłam, że istnieją autorzy którzy w taki sposób potrafią pisać. Zostałam rozłożona na łopatki i wciąż próbuję się zebrać w całość. Akcja w książce jest spokojna, ale zarazem bogata w wydarzenia. Niby nic nadzwyczajnego się nie dzieje, nie mam tutaj typowej akcji jak z filmów, a jednak czytelnik siedzi i czyta jak zaczarowany. Wybory głównych bohaterów, rozmowy, spacery, rodząca się przyjaźń i spokojne życie w małym miasteczku. Tylko tyle i aż tyle wystarczyło, aby rozbudzić w nas uczucia podobne do tych co przeżywają główni bohaterowie. To na co należy zwrócić uwagę to sposób w jaki autorka budowała relację między Bree i Archerem. Nie mamy tutaj tanich scenek i rozmów o niczym. Każda chwila między nimi ma jakiś sens, a uczucie między nimi rodziło się powoli i spokojnie, pokonując powoli bariery jakie miedzy nimi istniały. Zarówno Bree jak i Archer są dla mnie bardzo wiarygodnymi bohaterami. Ona uwiodła mnie swoim system wartości jakim kierowała się w życiu. Dziewczyna pomimo ogromnej tragedii wciąż ma poukładane w głowie. Archer natomiast to osoba, której chyba jeszcze nie spotkałam w literaturze. Jego odmienność przyciąga niczym magnez. I to nie jest uczucie litości, a raczej chęci poznania mężczyzny, który w normalny sposób uczy się żyć na nowo. Bohaterowie są wykreowani subtelnie, prawdziwie i w taki sposób, że nie da się ich nie lubić. Nie zaznacie tutaj uczucia, że coś bądź ktoś was irytuje. Zresztą każda stworzona postać przez autorkę, ma swoją specjalną rolę i została wykreowana w sposób perfekcyjny, a ich cechy charakteru dodają im smaczku. Dziękuję autorce również za to jakie tematy porusza w swojej książce. Wykluczenie społeczne tylko dlatego, że ktoś jest ciut inny, samotność gdyż świat pędzi zbyt szybko by zatrzymać się nad potrzebującą jednostką i wreszcie zmory przeszłości, z którymi nie jesteśmy sobie w stanie poradzić sami. Cytując główną bohaterkę książki "Każdy potrzebuje przyjaciół". Ja za to podczas lektury potrzebowałam pudełka chusteczek, szczególnie w momentach kiedy Archer był małym chłopcem oraz podczas jednej sceny w kawiarni w końcówce książki. Moje serce wtedy stanęło, a przez myśl przebiegło mi tylko jedno zdanie - "ona nie może mi tego zrobić, nie teraz". Nie jestem typową książkowa płaczką, ale kiedy coś jest tak napisane jak ta historia, to nie sposób nie uronić kilku łez.

   Styl autorki bardzo mi pasował. Nie ma tutaj jakiegoś wyrafinowanego słownictwa, a książkę czyta się szybko. Zachwycać się mogę nad nią począwszy od okładki, poprzez świetny tytuł, aż wreszcie po to co najważniejsze mianowicie treść. To nie jest głupiutka książka opowiadająca o miłości między dwojgiem ludzi. To o wiele większy pozytywny ładunek emocjonalny. To książka ucząca nas, aby nie oceniać nikogo po jednym spojrzeniu. To historia wpajająca zasady tolerancji, odwagi i szacunku do samego siebie. Każdy z nas ma jakieś słabości, ale to nie one powinny wyznaczać wartość drugiego człowieka. Drugiego człowieka nie poznaje się po tym jak pięknie mówi. Drugiego człowieka najlepiej poznaje się po tym co czyni. Zdecydowanie taki przekaz udało się osiągnąć pani Sheridan. Jeśli zawsze macie wiele do powiedzenia, to po lekturze "Bez słów" zabraknie wam języka w gębie. Każdy z was powinien zapoznać się z tą książką. 

A wy kochani czytaliście? Jakie są wasze wrażenia? A może macie dopiero  zamiar po nią sięgnąć? Koniecznie dajcie mi znać.

36 komentarzy:

  1. Ja jeszcze nie czytałam ale zamierzam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że książka naprawdę może się podobać. Zachęcam, zachęcam!
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  2. Cieszy mnie fakt, że nie jest to prosta i mało wartościowa historia. Mam ją w planach od dość dawna i chętnie do niej sięgnę. Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie to coś więcej. Ja czytając, naprawdę wiele z niej wyniosłam. Oczywiście są to rzeczy, z których każdy zdaje sobie sprawę, a jednocześnie mamy obraz, że brak tolerancji czy odrzucenie przez społeczeństwo to nadal duży problem.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  3. Książkę z pewnością przeczytam, tym bardziej, że "Bez winy" bardzo mi się dobrze czytało. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta książka o której wspominałaś wciąż przed mną, ale myślę, że w najbliższym czasie znajdę na nią chwilę. Skoro tutaj tak mi się podobało, to myślę, że autorka mnie nie zawiedzie.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
    2. Potem pozostaje nam znów wymienić się wrażeniami. :) Pozdrawiam serdecznie. :)

      Usuń
  4. Książkę czytałam w ramach Book Tour i spodobała mi się. Jestem ogromnie ciekawa najnowszej książki autorki w nieco innym stylu. O smoku i wiedźmie 'Bez mojej winy" czy jakoś tak. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam tak samo jak Ty, również zżera mnie ciekawość co dzieje się w innych książkach Mii Sheridan, jeśli tutaj dostałam takie cudeńko :D Zobaczymy co tam autorka naskrobała, nie mogę się doczekać kiedy będę miała okazję.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  5. Tak kochana, wspaniale opisałaś to wszystko co najważniejsze w tej książce <3
    Wiesz jak ogromne wrażenie zrobiła na mnie ta książka, więc nie będę pisać juz tu wielkich słów , bo ta książka i jej bohaterowie na zawsze zostaną w moim sercu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, starałam się jak zawsze. Tak doskonale wiem co czujesz :D Wszelkie odczucia są mi znane dzięki Twojej recenzji :D I wciąż nie mogę z tego naszego przypadkowego zgrania w czasie :D
      Pozdrawiam! :)

      Usuń
  6. Czeka na mnie na półce, ale już się nie mogę doczekać aż po nią sięgnę. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie pozwól jej za długo czekać, bo uwierz mi tak książka zasługuje na to by ją przeczytać :D
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  7. Szczerze to tak właśnie myślałam o tej książce: "głupiutka młodzieżówka opowiadająca o miłości między dwojgiem ludzi", ale teraz widzę, że szufladkując ją jako taką książkę, popełniłam największy błąd........nie powiem, że w życiu, ale w przeciągu ostatnich dwóch miesięcy.
    Nazwisko autorki kilka razy obiło mi się o uszy, ale jakoś nigdy nie zostawiło po sobie większego śladu i zwyczajnie zrezygnowałam z jej książek.
    Teraz chyba jednak sięgnę po "Bez słów", bo: okładka jest AWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWW *.* i do tego Twoja recenzja była tak genialna, że mam teraz na tę książkę wielką ochotę!
    Buziaki! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście nie będę czarować i przyznaje, że ta miłość tutaj jest i odgrywa swoją ważną rolę. Jednak sposób w jaki została rozegrana, ukazana i to w jakim tempie się rodziła. Wszystko tutaj jest wyważone i przyjemnie się to czyta. Ja jednak jak to ja staram się czytać między wersami i poszukać jeszcze czegoś więcej. I znalazłam to o czym pisałam pod koniec recenzji. Też miałam obawy co do autorki, bo jak coś jest rozdmuchane i pojawia się wszędzie to łatwo się sparzyć. Nie wiedziała czy nie zostało to wszystko sztucznie napompowane, bo np. ktoś zadbał o dobry marketing zamiast o dobry produkt. Jednak tutaj wszystko było na plus! Ja się nie zawiodłam.
      Pozdrawiam :*

      Usuń
  8. Na pewno przeczytam tę książkę. "Calder" i "Eden" podobały mi się, za to "Bez winy" zawiodło, jednak wierzę, że "Bez słów" zatrze złe wrażenie po ostatniej nieudanej lekturze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie to było pierwsze spotkanie z panią Sheridan, więc pozostałe historię wciąż na mnie czekają. Mam nadzieję, że będę równie zadowolona z pozostałych pozycji co z tej powyżej.
      Pozdrawiam!

      Usuń
  9. Hmmm... Na razie nie ciągnie mnie do takich książek. (Fantasy rządzi!) Jednak ,,kiedyś'' trzeba spróbować. Pytanie kiedy będzie to kiedyś ;)
    Bardzo podoba mi się twój sposób recenzowania, na pewno zostaję na dłużej :D
    Pozdrawiam!

    http://fanofbooks7.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki!
      Ja tak miałam z romansami, ale jak się przełamałam i zaczęłam czytać, to się nawet wciągnęłam :D Każdy ma swoją ulubiony gatunek w którym czuje się dobrze, ale czasem warto wyjść ze swojej strefy czytelniczej, bo można się pozytywnie zaskoczyć i odkryć coś zupełnie nowego i fascynującego.
      Pozdrawiam! :)

      Usuń
  10. Czytałam i podobało mi się, chociaż nie aż tak, jak Tobie;) Ale ponieważ lektura "Bez słów" była całkiem przyjemna, pewnie sięgnę też po "Bez winy" (co i Tobie polecam;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz jak to jest kiedy skończysz czytać i te emocje wciąż cię trzymają. To uczucie nie opuszczało mnie przez kilka dni, a to oznacza że faktycznie bardzo mi się podobało.
      Również mam taki zamiar, zobaczę czy inne jej książki również mi się spodobają.
      Pozdrawiam

      Usuń
  11. oczywiście, że czytałam i się w stylu pisania autorki zakochałam nieodwracalnie :) polecam również "Bez winy" najnowsza premiera, warto sięgnąć, by poznać trochę inną stronę autorki - tą bardziej zabawną, chociaż historia do łatwych również nie należy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki mam zamiar ( o ja nie wiem który to już raz tutaj piszę). Mam nadzieję, że nowa historia w podobnym stopniu przypadnie mi do gustu.
      Pozdrawiam

      Usuń
  12. ,,Bez słów" było moją pierwszą stycznością z twórczością Mii Sheridan. Piękna, wzruszająca historia Archera i Bree na zawsze zapadła w moje serce. Czasami do nie zaglądam i od nowa zanurzam się do tego cichego, magicznego świata.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie zgadzam się ze wszystkim co napisałaś powyżej. Czułam dokładnie to samo i wiem, że pewnego dnia sięgnę po nią ponownie by znów poczytać tak piękną historię.
      Pozdrawiam

      Usuń
  13. Jak tylko trafi w mojej ręce to na pewno ją przeczytam :)
    Pozdrawiam,
    Zaczytana Wiedźma
    ZaczytanaWiedźma.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie pożałujesz swojej decyzji.
      Pozdrawiam

      Usuń
  14. Uwielbiam i autorkę i jej książki. Pięknie potrafi grać na emocjach czytelnika, kto nie czytał, niech nadrabia :)

    https://myfairybookworld.blogspot.co.uk/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic dodać i nic ująć. Zgadzam się w 100% :D
      Pozdrawiam

      Usuń
  15. Tyle jest pozytywnych recenzji tej książki, a ona tak mi się nie podobała, że jeeeny. Dobrze, że Ciebie oczarowała ta powieść. ;)
    Pozdrawiam
    Jools and her books

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście każdy odbiera książki inaczej. Nie sposób zadowolić wszystkich. Szkoda,że tobie nie pod pasowała, ale być może inne książki tej autorki przypadną ci do gustu.
      Pozdrawiam!

      Usuń
  16. Nie czytałam, chociaż już od pewnego czasu zamierzam. Twoja recenzja jeszcze bardziej mnie do tej książki zachęciła :)
    Pozdrawiam, Ola
    bookwithhottea.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że czujesz się zachęcona do lektury. Mam nadzieję, że będziesz zadowolona.
      Pozdrawiam

      Usuń
  17. A tu na szczęście w pełni się zgadzamy ;) Mia Sheridan pisze cudnie, choć nierwnomiernie. Albo zchwyca, albo nudzi, jeśzcze jej do końca nie rozgryzłam :) Jestem bardzo ciekawa co powiesz o jej innych książkach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama również jestem ciekawa, jak to będzie w przypadku innych książek. Czy to tylko zachwyt jednorazowy czy może z każdą książką tak będzie. Planuje w najbliższym czasie kontynuować przygodę z ta autorką więc czas pokaże jak to będzie :)
      Pozdrawiam!

      Usuń