sobota, 25 marca 2017

#38 Angelfall. Opowieść Penryn o końcu świata - Susan Ee



Tytuł: Angelfall. Opowieść Penryn o końcu świata
Autor: Susan Ee
Cykl: Angelfall (Tom 1)
Data wydania: 13 kwietnia 2013r.
Ilość stron: 316
Ocena: 4/6







   Przyszłość to jedna wielka niewiadoma. Nie jesteśmy w stanie przewidzieć tego co wydarzy się za 5 minut, godzinę, za dzień, tydzień, miesiąc, rok. Nikt z nas stara się o tym nie myśleć. Żyjemy beztrosko, z dnia na dzień nie martwiąc się jutrem. Kiedy zaś przychodzi trwoga zazwyczaj modlimy się do Boga czy też do naszego Anioła Stróża, aby bronił nas od złego. A co jeśli znajdzie się historia w której to anioły sieją spustoszenie na świecie? Może to wcale nie są takie dobre istoty jak się nam wydaje? Kiedy rzucę wam hasło "Anioł" zapewne przed oczami pojawia się wam śnieżnobiała postać z pięknymi skrzydłami, aureolą nad głową i dobrocią wymalowaną na twarzy. A co jeśli te z pozoru niewinne stworzenia przyczyniłby się do zagłady świata? Czy nadal byłyby one takie "święte"?

   Ziemię ogarnęły ciemności. Państwa upadły, szpitale, szkoły i urzędy stoją puste, nie działają komórki. Za dnia na ulicach rządzą brutalne gangi, ale kiedy zapada mrok wszyscy wracają do kryjówek, kryjąc się przed grozą Najeźdźców. Anioły. Niektóre piękne, inne jakby wyjęte z najgorszych koszmarów, a wszystkie nadludzko potężne. Przez wieki uważaliśmy je za swoich stróżów, teraz okazały się agresorami siejącymi śmierć. Dlaczego zstąpiły na ziemię? Z czyjego rozkazu? Jaki mają plan? Czy ludzie zdołają im się przeciwstawić? Siedemnastoletnia Penryn wyrusza w desperacki pościg, żeby uratować życie młodszej siostry. Żeby zwiększyć swoje szanse musi zjednoczyć siły ze swoim wrogiem. Oboje przemierzają Kalifornię, niegdyś piękną i słoneczną, dziś kompletnie zniszczoną i wyludnioną, a wszechobecna śmierć niejednokrotnie zagląda im w oczy. Na końcu podróży, w San Francisco, każde z nich stanie przed dramatycznym wyborem. *źródło

"-Penryn?! Z kim rozmawiasz?! - pyta matka niemal oszalałym tonem.
- Z moim osobistym demonem, mamo. Nie martw się. To jakiś słabeusz.
Może i słabeusz, ale oboje wiemy, że mógłby mnie w każdej chwili zabić."

   Pierwsze spotkanie z autorką Susan Ee mogę zaliczyć do udanych, bowiem stworzyła ona całkiem dobrze wykreowany świat z przyszłości. Świat w którym anioły to straszne istoty, nastawione wrogo do ludzkości. Musicie przyznać, że ukazania aniołów z takiej perspektywy chyba jeszcze nie było (tak mi się wydaje, bo nic podobnego nie czytałam, a jeśli się mylę, to mnie poprawcie). W książce tej na pochwałę zasługuje ciekawa akcja, bowiem dużo się tam dzieje. Kolejny plus to interesujące wątki, które zostały opisane w sposób ciekawy i zachęcający. Autorka równie doskonale opisuje detale przedstawionego świata, oraz hierarchię czy też podział zarówno w świecie ludzi jak i aniołów. Świat w którym pieniądze nie mają znaczenia, a żywność jest towarem deficytowym, z jednej strony przeraża, a z drugiej fascynuje. Dlaczego? Otóż nigdy nie wiecie czego się spodziewać, trudno jest ocenić kto jest wrogiem, a kto sprzymierzeńcem. Głód i ogólne złe warunki życia popychają ludzi do różnych rzeczy, o których w normalnych warunkach nawet by nie myśleli.

"Nigdy nie zdawałam sobie sprawy, jak wielkim zwycięstwem
jest przeżycie kolejnego dnia."

   Gdybym miała podać wam inne zalety tej książki to chyba mogłabym wskazać parę głównych bohaterów. Penryn to bardzo rodzinna osoba, która dla swojej siostry jest w stanie zrobić wiele. Jest bardzo pomysłowa i trochę impulsywna. Oprócz kilku sytuacji, w których dziewczyna porywa się z motyką na słońce, można powiedzieć, że odwaga i upór to jej drugie imię. Jeśli czasem przymknie się na nią oko, to zdecydowanie powinniście polubić główną bohaterkę. Co się zaś tyczy głównego bohatera płci męskiej czyli Raffego to dostaliśmy tutaj czarny charakter, który nie do końca okazuje się taki zły. Brzmi znajomo prawda? No cóż moda na złych chłopców, którzy ukrywają się pod maską zła i brutalności nadal króluje, ale nie zmienia to faktu, że my czytelnicy właśnie o takich bohaterach chcemy czytać książki. Raffe jest w dużej mierze małomówny, ale i też pewny siebie, może nieco wyniosły. Potrafi świetnie walczyć i sypie złośliwościami jak magik asami z rękawa.

"- Jak ci na imię? - pyta przywódca. (...)
- Przyjaciele nazywają mnie Gniew - odpowiada poza kolejnością Raffe. - A wrogowie mówią do mnie Błagam Miej Litość. A tobie jak na imię, wojaku?"

   Czytając tę historię nie mogłabym nie wspomnieć w kilku zdaniach o matce Penryn. Kobieta ta bowiem sprawia wrażenie osoby chorej psychicznie, chociaż bywają momenty w których to właśnie ona wykazuje się niebywałą odwagą. Są to jednak małe przebłyski, czy może chwilowa dyspozycja dnia. Intryguje mnie również fakt, że przez jej dziwne zachowanie kobieta nie zawsze jest ze swoimi córkami, a mimo to w chwilach zagrożenia pojawia się znikąd dając im wsparcie. Ta postać trochę mnie zafascynowała i jestem ciekawa co będzie z nią dalej.

"-Daj nauczę cię. Pokaż stopę.
-W świecie aniołów to dość śmiała propozycja. Zanim pokarzę komuś stopy, oczekuję najpierw zaproszenia na kolację, wina i zajmującej konwersacji."

   Jeśli mielibyście obawy, że jak to zwykle w książkach tego typu bywa, miłość wiedzie w nich prym, to spokojnie możecie zabrać się za tę pozycję. Owszem jakieś tam uczucie czy też pierwsze jego objawy dają o sobie znać, ale ta książka nie jest o miłości między Aniołem, a Człowieczą Córą. Tutaj przede wszystkim mamy ukazaną drogę głównych bohaterów i ich współpracę by osiągnąć swój cel - Penryn szuka siostry, a Raffe drogocennej rzeczy, która została mu odebrana. Także jak widzicie to motyw wędrówki połączony z przygodami.  W książce pojawia się wiele momentów w którym króluje humor i śmieszne riposty. Autorka doskonale bawi się językiem przy czym nie jest to przekombinowane w drugą stronę. Cała książka napisana jest w sposób prosty i przejrzysty, przez co czyta się ją naprawdę szybko.
  
  Jakieś minusy? Ciężko w sumie wskazać. Może książka posiada nieco słabsze momenty, albo też Penryn nie zawsze postępuje logicznie, ale to nie przeszkadza w odbiorze całej historii. Autorce udało się stworzyć świetną historię, wykreować ciekawy świat i opisać wszystko w dość interesujący sposób. Książkę czytało mi się dość przyjemnie. Może nie trafi ona na moją listę TOP, ale zdecydowanie miło ją będę wspominać. Jeśli zaś wy chcecie przeżyć fajną przygodę wraz z głównymi bohaterami to zapraszam do sięgnięcia po powyższą książkę.

 A wy kochani czytaliście? Jakie są wasze wrażenia? A może macie dopiero  zamiar po nią sięgnąć? Koniecznie dajcie mi znać.

13 komentarzy:

  1. Nie miałam jeszcze poznać twórczości autorki, ani tej książki, ale myślę, że wkrótce to zmienię.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeszcze nie czytałam, ale o książce nieraz czytałam. I wciąż planuję przeczytać.
    może się uda, ale na razie lektury...
    Zapraszam do siebie na recenzję Miasta kości :) polecam-goodbook.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Już jakiś czas temu spoglądałam na tę serię zachłannie. Te dziwne Anioły, jakby kompletnie z innej bajki i ciekawy pomysł na świat przyszłości. Z pewnością znajdzie się wśród moich lektur :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam całą trylogię i bardzo miło ja wspominam. Z każdym tomem jest coraz lepiej. I uwielbiam ten postapokaliptyczny klimat z aniołami w tle :)
    Pozdrawiam,
    Zagubiona w słowach

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam tę książkę, ale jakoś nie przekonała mnie na tyle, żeby sięgnąć po kolejne części ;)
    Pozdrawiam! http://literacki-wszechswiat.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam i bardzo mi się podobało! Ciekawe było pokazanie Aniołów od innej strony, a nie tylko tej jak to chronią ludzkość. :D

    Pozdrawiam,
    Magda z Dwie strony książek


    OdpowiedzUsuń
  7. Kiedyś był spory szum na tę historię, moje koleżanki się nią zachwycały, ale jakoś nie udało im się mnie "zarazić" i nigdy po serię nie sięgnęłam. I chyba już tego nie zmienię, bo czuję, że powoli zaczynam wyrastać z podobnych książek. ;/

    OdpowiedzUsuń
  8. Już dawno temu przestałam oceniać bohaterów przez pryzmat ich decyzji, bo heloł? A ludzie nie popełniają błędów? Nie są czasem irytujący?
    Kurde no, ja się zakochałam w tej książce na zabój po prostu xD Na półce stoją już kolejne tomy i jak tylko uporam się z recenzenckimi to zabieram się za nie <3
    Kasia z Recenzje Kasi

    OdpowiedzUsuń
  9. Książkę czytałam już jakiś czas temu i ogromnie mi się podobała. Jednak drugi tom był dla mnie lekkim rozczarowaniem i nawet nie skusiłam się na dokończenie tej serii. Może kiedyś :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Zwróciłam uwagę na całą trylogię (?) za sprawą Roberta z kanału Czytanie moim tlenem. To on właśnie bardzo polecał te książki i wypowiadał się o nich w samych superlatywach. Tak więc już od dwóch lat mam całą trylogię na liście do kupienia, ale wyszło jak wyszło....
    Myślę jednak, że w tym roku dam już tym książkom szansę, bo nie dość że jestem ich bardzo ciekawa (trylogia leży całkowicie w moich gustach czytelniczych), to jeszcze biedne czekają już tak długo, że nie mam serca dalej odprawiać ich z kwitkiem :D

    Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
  11. Zapowiada się ciekawa lektura jednak to nie moje klimaty. Nudziłabym się przy tej ksiązce.

    OdpowiedzUsuń
  12. W końcu ktoś o podobnym zdaniu! Niby spoko ale niby nie do końca. Nie pałam miłością do Angelfall tak jak co po niektórzy i też nie dobrnęłam do końca trylogi XD

    Pozdrawiam
    toreador-nottoread.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja również nie czytałam nic w podobnej tematyce! Mogłoby to być ciekawe ujęcie tematu "anielskiego" :)
    Rozbawiło mnie "jakieś tam uczucie czy też pierwsze jego objawy dają o sobie znać" xD. Dwie pieczenie na jednym ogniu, bo i fani romansu coś tam dostaną i Ci którzy nie przepadają nie doznają przesytu ;)

    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń